19 grudnia 2014
Wczoraj (19.12.14r.) jako Grupa Młodzieżowa z Oliwy, wraz z osobami bierzmowanymi w Gdańsku Oliwie spotkaliśmy się przy jednym stole. Obchodziliśmy wigilię. Jeszcze przed rozpoczęciem naszej małej uroczystości dało się zauważyć, że będzie to udany wieczór. Wszyscy z szerokimi uśmiechami na twarzach witali się z co chwila przychodzącymi ludźmi. Było nas razem około 20 osób, licząc oczywiście z Księdzem Łukaszem, który prowadzi nasze spotkania młodzieżowe. Obecność Jezusa wraz ze swoim Ojcem była wyczuwalna nie tylko wtedy, gdy nastąpiła modlitwa przed rozpoczęciem jedzenia, ale przez cały piątkowy wieczór. Życzenia opłatkowe leciały ze wszystkich stron, szczere i czasami zakręcone. Ale cóż, żyjąc zakręconymi chwilami, żyjemy jak dzieci, a przecież tacy mamy być. Po kolacji wigilijnej, połowa z nas udała się do Jakuba, (kościoła, który znajduje się niedaleko Katedry), aby przystroić drzewka choinkowe, a połowa została by ogarnąć salę. Wraz z ekipą składającą się z 4 osób, poszliśmy do Jakuba. Tam zaczęła się zabawa z lampkami, drabinami, przedłużaczami i bombkami. Z dobrym humorem wzięliśmy się do roboty i nawet nie zauważyliśmy kiedy minęły dwie godziny. Trzy choinki, które stoją w Jakubie otrzymały światło, które będzie codziennie świecić wiernym, przychodzącym odwiedzić Pana Jezusa. Jedno z drzewek dźwiga ciężar adwentowych serduszek, które zostały obsypane dobrymi uczynkami dzieci. Kto by się spodziewał ile radości daje czytanie kawałka papieru stworzonego przez małego człowieka. Około godziny 23 zakończyliśmy naszą misję dekorowania kościoła. Według mnie wyszło genialnie. Gdy wróciliśmy do sali, zastaliśmy resztę ekipy, która miała wszystko pięknie posprzątane. Przyszedł czas aby pożegnać się z większością ludzi. Mieszkając w Wejherowie mamy z koleżanką większy kawałek do przebycia. Mimo naszych protestów że dojedziemy SKM, ksiądz nie dał się przekonać i oświadczył że nas odwiezie. Droga powrotna z x. Łukaszem i koleżankami okazała się pełna szczęścia i wypełniona głośnymi śpiewami. Dzięki Panu Bogu udało nam się dotrzeć do domu bezpiecznie i z uśmiechem na twarzy. Gdy tylko wyszłam z auta, uderzyła mnie mocno tęsknotę do tych ludzi, z którymi musiałam dzisiaj się pożegnać. Oczywiście nie na długo, bo kolejne spotkanie planujemy w Sylwestra. Strasznie szybko przywiązałam się do tych zwariowanych, szczęśliwych i pełnych miłości ludzi. Klaudia.